Po co raz na 7 lat przepuszczać osoby niepełnosprawne ze stałym orzeczeniem przez specjalistów w WZON?

REKLAMA
REKLAMA
Myślę, że kasa aż tak podłą też nie jest. To brutalna, ale prawda o tym, że nadbudowa urzędnicza dotycząca osób z niepełnosprawnością jest naprawdę w Polsce imponująca. Tyle, że jak co do czego przyjdzie, to nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności.
REKLAMA
Osoby niepełnosprawne obudowane są wieloma urzędami, przepisami, ustawami i w ogóle wszelką pomocą.
Oczywiście nie mówię tu o nieprzygotowanym zupełnie do realizacji potrzebnych na ten moment do oceniania związanego z wprowadzonym świadczeniem wspierającym. W tym przypadku mówi się o braku funduszy na nowe etaty. Mówi się o braku kadr i jak widać nawet w sądzie WZON pogrywają tego typu argumentami. A przecież fundusze procentowo ujęte są w ustawie. Ale na coś trzeba "zgonić" i jakoś trzeba zagadać temat. Ja ogólnie stwierdzam, że osoby niepełnosprawne obudowane są wieloma urzędami, przepisami, ustawami i w ogóle wszelką pomocą. Tylko skoro tak jest, to trudno zrozumieć logikę ich istnienia i działania, bo dlaczego osoby niepełnosprawne do tej pory mają jak mają i wcale nie zanosi się na to, by tak naprawdę realnie i praktycznie coś miało się dla nich na lepsze zmienić.
(…)
Trybunał Konstytucyjny a świadczenia pielęgnacyjnego. Obecnie "stare" świadczenie pielęgnacyjne wbrew temu co wcześniej deklarowano jest po prostu wygaszane
W 2014 r. TK orzekł, że w sprawie świadczenia pielęgnacyjnego nie trzeba co do wieku dzielić. Jak stosowano to orzeczenie? - Mnóstwo odwołań i spraw sądowych.
REKLAMA
Obecnie "stare" świadczenie pielęgnacyjne wbrew temu co wcześniej deklarowano jest po prostu wygaszane. Dzieci nie są inne od dorosłych. Te problemy i podziały jakie nadal są generowane teraz za chwilę te same dzieci dotkną jako dorosłe osoby niepełnosprawne.
Po 18. roku życia one też zderzą się z tym samym, co teraz przechodzą dorośli. Wejdą w system, który nie co 2, ale co 7 lat znów będzie je orzekał, choć dla wszystkich wiadomym będzie, że nic się nie zmieni.
Bezsens, kompletny bezsens. (....). Osoby niepełnosprawne muszą przeżywać, z czym muszą się borykać i z czym nadal będą musiały się zmagać. Jak dla mnie zamiast obiecywanego upraszczania przepisów i działania instytucji dedykowanych.
Osoby niepełnosprawne jeszcze bardziej się to wszystko gmatwa.
I niestety nikt na to nie patrzy, że te działania dotyczą osób niepełnosprawnych, dla których naprawdę powinno się zmobilizować siły polityczne, rządowe i jakie tam jeszcze trzeba, by porządnie, a nie byle jak, by było jak najłatwiej, a nie nadal jak najtrudniej. Polakom w obecnych czasach nie żyje się dobrze z tym, co mają. a co dopiero osobom niepełnosprawnym albo ich opiekunom,? Niezrozumiałe jest dla mnie, a przypuszczam, że nie tylko dla mnie, gdy zamiast upraszczać, gmatwa się i komplikuje wszystko jeszcze bardziej. Nowy niby system, którego elementem ma być świadczenie wspierające, zamiast wspierać, to wyklucza dużo osób, które choćby z powodu orzeczenia są niesamodzielne i tylko z powodu zmienienia optyki ich oceny ta ich niesamodzielność nie zniknie.
Tak naprawdę, to w mojej ocenie najlepszymi byłyby zespoły mieszane, tj.
REKLAMA
Odpowiedniej specjalizacji lekarz i specjalista, ale naprawdę specjalista, a nie po dwóch czy może trzech dniach szkolenia i zdanym on-line teście. Prawdopodobnie jestem jedną z wielu ofiar tego typu oceniania. Zapewniam, że wątpliwa to przyjemność, gdy orzeczniczo i oceniająco kolejny raz traktują człowieka jak urządzenie do testowania, co w nim działa, a co nie. Jak ma się poczucie, że jest się na przesłuchaniu, a nie na rozmowie, że zamiast odczuwać chęć pomocy, zrozumienia i wsparcia człowiek czuje, że ktoś jest podejrzliwy, że chce przyłapać na niekonsekwencji, że zamiast koncentrować się na tych pierwszych - przyjaznych, "specjalista" koncentruje się na tym, by nie dać się okpić. Są i tacy lecz jeśli ktoś jest dobrym aktorem, to i tak ogra bardzo wielu z tych obecnych "specjalistów".
Patrzy i mówi się o nas jako osobach niepełnosprawnych, albo ostatnio teraz o osobach z niepełnosprawnościami. Prawdę mówiąc, to mnie wszystko jedno, (choć różnica jest) jak mnie ktoś co do moich deficytów nazwie.
Najbardziej na świecie chodzi o to, by we wszystkich mających różnego rodzaju deficyty, zobaczono CZŁOWIEKA, że to jest CZŁOWIEK, że są to LUDZIE, a nie tylko patrzeć na osoby takie czy inne, czy osoby z tym lub tamtym.
Empatia wobec osoby niepełnosprawnej
To się chyba empatia nazywa, prawda? Portal rządowy nawet tak się też nazywa. Tyle, że jaki on tam empatyczny, skoro niewidomy na nim w obsłudze musi "kopać się z koniem?" i w wielu przypadkach sam nie jest w stanie sobie z rządową stroną poradzić.
(...) Swoją drogą, to ciekawe na jakich zasadach wojewodowie tych "specjalistów" powołują, tj. w jaki sposób kandydaci na specjalistów są pozyskiwani, by potem ich szkolono i by po zdaniu testu oceniali osoby niepełnosprawne.
Szukałam w necie takich informacji, ale jakoś nie udało mi się do nich dotrzeć. Ustawa mówi, że specjalistów powołują i odwołują wojewodowie, ale nie ma nic o tym, w jaki sposób i na jakiej zasadzie są oni rekrutowani. Może działa tu tzw. poczta pantoflowa... Cóż, jacy specjaliści, taka jakość ich ocen przez osoby niepełnosprawne.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA