Tylko 61 punktów. Dla WZON osoba niewidoma całkiem samodzielna. Bez świadczenia wspierającego i bez świadczenia pielęgnacyjnego. Stopień znaczny niepełnosprawności

REKLAMA
REKLAMA
Świadczenie wspierające jest w praktyce niezależne od znacznego stopnia niepełnosprawności. Można mieć nawet stałe orzeczenie (co oznacza brak możliwości poprawy zdrowia) i nie dostać świadczenia wspierającego. Bo o świadczeniu decyduje nie orzeczenie o niepełnosprawności, a stopień niesamodzielności, którego - co ciekawe - nie musi ustalać lekarz.
REKLAMA
61 042 osób poza poziomem 70 punktów w świadczeniu wspierający. Im zostaje tylko stare świadczenie pielęgnacyjne
REKLAMA
17 marca 2025 r. rząd poinformował, że na koniec 2024 r. liczba osób, które w decyzji ustalającej poziom potrzeby wsparcia otrzymała 70 i więcej punktów wyniosła 152 058 (spośród 213 100 osób, które otrzymały decyzję). Informację w Sejmie przekazał z up. Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Łukasz Krasoń (Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, Sekretarz Stanu). Wynika z niej, że poniżej 70 punktów (poziom, który da w 2026 r. świadczenie wspierające) znalazło się 61 042 osób.
Poniżej list naszej czytelniczki, która znalazła się wśród tych 61 042. Nie ma świadczenia wspierającego, jej mąż (także osoba niepełnosprawna) nie ma także świadczenia pielęgnacyjnego (stare).
Napiszę konkretnie o swojej sprawie dotyczącej świadczenia wspierającego
Jestem osobą całkowicie bezpowrotnie niewidomą, bez szans na poprawę, (choć MZON w pierwotnym orzeczeniu stwierdził dając mi orzeczenie o stopniu znacznym na 2 lata, że chyba w ciągu tych 2 lat znów zacznę widzieć; dopiero po moim odwołaniu zmienił na stałe) oraz naruszoną sprawnością narządu ruchu. Mam też inne schorzenia i dolegliwości, np. natężone szumy uszne, niedoczynność tarczycy, chorobę Hashimoto, osteoporozę. Przy holistycznym spojrzeniu na całościowe funkcjonowanie nie wygląda to najlepiej. Nie mam sił, by chodzić po tych całych komisjach, by być za każdym razem traktowaną jak jakiś natręt.
Mnie MZON musiał orzec, bo gorzej z chodzeniem było i o kartę chciałam się postarać, więc MZON musiał, bo ZUS-owskie o znacznym i braku zdolności do samodzielnej egzystencji to przecież do tego celu zbyt mało. To tylko mnożenie urzędników i wyrzucanie społecznej kasy.
Mnożenie symboli nie ma sensu. Orzeczenie MZON (po odwołaniu) stopień znaczny, symbole 04-O i 05-R. Decyzja WZON określająca poziom potrzeby wsparcia 61 pkt.
(....)
Z orzeczeniem o niepełnosprawności także mąż (04-O, 05-R, 10-N). Ona 61 punktów. On 76 punktów.
(...) miałam pecha i dostałam 61 pkt przy 04-O wraz z 05-R. O ile faktycznie to z tego powodu, że pokpili szkolenie, to duży pech. Ile ludzi odpuści i się nie odwoła?
Ja napisałam o ponowne rozpatrzenie wniosku, ale np. mój mąż nie - dostał 76 pkt. przy
1) 04-O (widzi, ale bardzo bardzo słabo, sam niczego nie przeczyta, ani nie napisze, nie zobaczy dokładnie jak ktoś wygląda, jedynie zarys postaci, zawsze musi chodzić z białą laską),
2) 05-R (chodzi, ale po wypadku, z niedowładami) i
3) 10-N (stale leczona epilepsja) - tak to wygląda.
Teraz będzie uwalony tą punktacją przez 7 lat. Miał dosyć tego całego wsparcia już po pierwszej ocenie. Mówiłam mu, by napisać o ponowne rozpatrzenie wniosku, ale powiedział, że ma tak dość, że rezygnuje. Myślę, że wiele osoba niepełnosprawna boi się, że po drugiej ocenie dostanie jeszcze mniej punktów.
Na FB ludzie dość często piszą, że z rozmów ze znajomymi ze środowiska mają takie wrażenie, że tych punktów to jakoś tak coraz to mniej przyznają. W sumie, to może i coś w tym jest. Na początku, jak duże obawy osoby niepełnosprawne miały, to było więcej punktów. Nie chodzi o to, że teraz ci niby bardziej samodzielni są rozpatrywani. Starsi też mniej teraz dostają. Ogólnie jakieś oszczędzanie się chyba włączyło.
Jak dostałam swoją decyzję o 61 pkt. to strasznie się zdenerwowałam
Asystencja ma być od 80 pkt. Ani mąż, ani ja na ustawową się nie damy rady załapać, a przecież nam w mniejszym wymiarze godzinowym oraz w innym zakresie niż osobom leżącym, ale też asystencja osobista jest do codziennego funkcjonowania niezbędna. Działacze różnego rodzaju organizacji pozarządowych przekonywali, robili nadzieję, bo sami ją mieli, że będzie inaczej, lepiej, teraz cicho jakoś siedzą i o nic już nie walczą.
Po swoim doświadczeniu, które dużo już mnie kosztowało, a jeszcze przecież nie koniec, nie sądzę, że "lepiej", które miało być przyjdzie szybko, (o ile w ogóle), a obserwując przymiarki do ustawy o asystencji, myśląc realnie, to w ogóle. Wątpię, że ktoś to wszystko jakoś systemowo i całościowo pod różnymi względami ogarnia. Znów jak w latach minionych
(....)
REKLAMA
Może choć mnie na tym ponownym rozpatrzeniu wniosku uda się trafić na dobrze przeszkolonych - bo byśmy się może chociaż na najniższą asystencję załapali co ma być od 80 pkt. Jak nie to jedynie sąd mi zostanie, a naprawdę siły na to nie mam. Wścieka mnie to, bo walcząc jak maczetą trzeba to wszystko wycinać.
A tyle krzyku, a miało być inaczej, ale znów jest jak jest. A może to tak, że na to liczą i o to chodzi, by dawać sobie spokój. To zgroza. Ta Konwencja co tyle lat już podpisana jest, ale u nas - osób z niepełnosprawnościami - nadal jej nie ma, to jakoś tak po polskiemu mocno wypaczona... Politycy i rządzący wszelkiej maści balonik pompują, bo słupki, bo sondaże, bo na szybko coś mieć trzeba itd, itp. Ale czemu nadal za te wszystkie ich niedoróbki i ich parcie na sukces płacić muszą osoby niepełnosprawne, bo teraz nie na polityków, ale na osobach z niepełnosprawnością trwa wielka operacja? - Operacja na ich żywym organizmie!
Troszkę się rozpisałam, ale taką miałam potrzebę, by podzielić się swoimi refleksjami, które niestety nie są uśmiechnięte lecz smutne.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA